Kroniki Nomady

Fantastyka to nie tylko naiwe bajeczki. To też poważne, zakrawające na filozofię rozmyślania. I to chcę wam pokazać: bo fantastyka to gimnastyka dla naszej wyobraźni i naszego rozumu.

Kosikomanię czas zacząć :)

Mars - Rafał Kosik
Tytuł: Mars
Autor: Rafał Kosik
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: 06. 04. 2012 r.
Ilość stron: 432
Moja ocena: 5/6


Rafał Kosik jest pisarzem o ugruntowanej na polskim rynku pozycji: zarówno jego seria Felix, Net i Nika, jak i powieści oraz opowiadania SF cieszą się dużym powodzeniem, były też kilkakrotnie nagradzane. Mars to jego debiutancka powieść, napisana w 2003 roku. Teraz, po 9 latach, dzięki wydawnictwu Powergraph mamy możliwość ponownego zapoznania z tą klasyczną historią SF, opowiadającą o starym jak historia gatunku marzeniu o nowych planetach zasiedlanych przez ludzi. Tym razem na tapecie mamy kolonizację Marsa i próbę terraformowania go do stanu, w którym będzie on zdatny do zamieszkania przez ludzi, a także skutki tych działań.

 

Opowieść podzielona jest na trzy części, z których każda odbywa się w dość odległych od siebie ramach czasowych. Przygodę na Marsie rozpoczyna prolog z roku 2040, kiedy to zaczęto prace nad przystosowywaniem warunków na Czerwonej Planecie poprzez stawianie wież elektrolitycznych. Był to dopiero pierwszy krok w długiej i wieloletniej drodze ku całkowitemu terraformowaniu planety, jednak już wtedy pojawiły się niejasne i nieco metafizyczne sygnały, które też towarzyszyć nam będą przez całą lekturę. Po krótkim wstępie przenosimy się do 2305 roku, gdzie Mars jest już zdatny do powszechnego użytku, a migracje w kierunku Ziemia – Mars są na porządku dziennym. W tym momencie poznajemy pierwszą dwójkę głównych bohaterów: świeżego imigranta Allena, będącego szarym obywatelem próbującym szczęścia na nowej Ziemi i Doris, ambitną pośredniczkę pracy, która niechcący wplątuje się w polityczną aferę dotyczącą przyszłości Marsa jako planety ludzi. W międzyczasie oczywiście pojawia się tajemniczy metafizyczny element, który, choć praktycznie nie wpływa na przebieg przygód naszych bohaterów, to dodaje nieco tajemniczości całej intrydze. Druga część kończy się dość nagle, by przenieść nas o kolejne 35 lat i pokazać skutki gwałtownej ingerencji człowieka w stan planety, a także efekty przepychanek politycznych. Zmieniają się również bohaterowie – tym razem przez meandry cybernetyzowanego świata prowadzą nas Jared i Valerie. Jared, będący poszukiwaczem wody, podczas prowadzenia swoich badań trafia na nietypowy grób  i informację na ten temat przesyła do redakcji, która na miejsce zdarzenia wysyła właśnie Valerie. Osobliwe odkrycie staje się początkiem kłopotów naszej dwójki, a tajemnica, na ślad której przypadkowo trafili, całkowicie zmieni pogląd na historię ludzkości i przesłanki kierujące tymi, którzy zdecydowali się na zasiedlenie Marsa.

 

Dość obszerny opis fabuły jest jednak niczym, w porównaniu z ogromem treści, jaka została zawarta na 232 stronach. Rafał Kosik serwuje zdecydowanie pesymistyczną wizję naszej cywilizacji, zarówno pod kątem technologicznym, jak i filozoficznym. O ile ten pierwszy w pewnych sferach, związanych przede wszystkim z komputeryzacją i cybernetyką wykazuje dość znaczącą ewolucję, tak pod względem moralnym prezentuje pełną stagnację. Świat Marsa to, zwłaszcza w ostatniej części, świat pochłonięty przez wszechobecną sieć: ludzie mają wszczepione komplanty, pozwalające na pełną integrację z czymś będącym rozwiniętym do granic Internetem. Dzięki komplantom można jednym mrugnięciem oka coś kupić, uruchomić windę, czy zafundować sobie wszelakie luksusy. Implanty pozwalają na odczuwanie wszystkimi zmysłami wrażeń, które w rzeczywistości nie mają miejsca. Ludzkość żyjąca i pracująca na Marsie zatraca się w sztucznych realiach: ich egzystencja opiera się na przemiennej pracy i ucieczce w „wirtual”. Takie połączenie mózgu i zmysłów z światem wirtualnym niesie jednak ze sobą pewne ryzyko, gdyż w pewnym momencie traci się pewność odnośnie tego, co jest prawdą, a co nie. Jeśli zaimplantowany komplant swobodnie steruje naszymi zmysłami, to łatwo możemy stać się ofiarą hackerów lub manipulacji ze strony polityków czy zwykłych sprzedawców samochodów. Dzięki odpowiednim programom, wbrew naszej woli możemy poczuć potrzebę zakupu danego produktu. Oczywiście, istnieją firewalle zdolne powstrzymać ulicznych sprzedawców, ale nie są one w stanie powstrzymać ingerencji ze strony instytucji, dzierżących całkowitą władzę. Już dzisiaj media z powodzeniem manipulują społeczeństwem, a jeśli wyobrazimy sobie sytuację, w której informacja o danym ugrupowaniu politycznym wywołuje u odbiorców euforię, a wzmianka o formacji opozycyjnej sprawia, że człowiek odczuwa mdłości… Niczym psy Pawłowa ludzie nauczeni pewnych reakcji działają w określony sposób. U Kosika manipulacja idzie jeszcze dalej: realia wirtualne, czyli nieprawdziwe, są o tyle bardziej atrakcyjne, że obywatele normalne obowiązki wykonują tylko po to, by później mieć możliwość oddania się wędrówkom po sztucznych światach, w których sami o wszystkim decydują. I nic to, że wszystko to jest tylko cyfrową ułudą – liczą się jedynie podstawowe potrzeby i zwierzęce instynkty.

 

W społeczeństwie tak łatwo poddającym się manipulacji dziecinnie prostym staje się ukrycie niewygodnych faktów, i z tej możliwości z powodzeniem korzystają ziemscy i marsjańscy politycy. Mars okazuje się być książką, która pod powłoczką thrillera politycznego osadzonego w realiach SF serwuje nam sporą dawkę zadumy nad ludzką naturą i zdolnością człowieka do popełniania bestialskich czynów w imię hipotetycznego wyższego dobra. Kosik porusza kwestie walki jednostki z wszechobecnym marazmem, naginaniem faktów, z jakim mamy do czynienia w mediach, a także zastanawia się nad tym, czy doświadczenia naszych przeszłych pokoleń związane z holocaustem i masowymi mordami czegokolwiek nas nauczyły. Bilans przeprowadzony przez autora niestety wykazuje, że najbardziej niebezpiecznie są wielkie wizje osobników, którzy posiadają społeczne zezwolenie na wszelakie działania.
 
Historia opowiedziana w Marsie nie nastraja optymistycznie, co jednak nie stoi na przeszkodzie ku temu, by literacki debiut Kosika uznać za nad wyraz udany. Plastycznie przedstawiony obraz czerwonej planety, postęp technologiczny i wprost proporcjonalny zanik moralnych wartości dosadnie przemawia do czytelnika, pozostaje w pamięci na długo i skłania do baczniejszego przyjrzenia się otaczającej nas rzeczywistości, zwłaszcza w sferze coraz większego wpływu media, jakim jest Internet.

 
Recenzja napisana dla portalu:


Źródło materiału: http://adanbareth.blogspot.com/2012/04/mars-rafa-kosik.html