Kroniki Nomady

Fantastyka to nie tylko naiwe bajeczki. To też poważne, zakrawające na filozofię rozmyślania. I to chcę wam pokazać: bo fantastyka to gimnastyka dla naszej wyobraźni i naszego rozumu.

30-day Book Chalenge, dzień 4

Ulubiona książka z ulubionej serii.

 

W poprzednim wpisie wymieniłam aż trzy serie, zetem i tym razem przedstawię więcej niż jeden tytuł.

 

1. Kroniki Diuny:

 

Tutaj wybór ulubieńca był łatwy i chyba nikogo nie dziwi:

 

Pierwszy tom wprowadza nas w całe uniwersum, ma świetnie zachowane proporcje między polityka, przygodą i elementami s-f. Jest to książka na tyle zgrabnie napisana, że z powodzeniem mogłaby być samodzielnym dziełem (czego o kolejnych częściach nie można powiedzieć).

 

2. Saga o Ludziach Lodu.

 

Tu musiałam się już trochę bardziej zastanowić, gdyż jak wiadomo, tomów SoLL ma ponad czterdzieści, niektóre są lepsze, inne zdają się pisane na szybko, bez polotu. Z wszystkich odsłon SoLL najprzyjemniej wspominam:

 

Kwiat wisielców był moim pierwszym spotkaniem z SoLL. Kompletnie przypadkowym: w szkolnej bibliotece przyciągnął mój wzrok i początkowo nawet nie wiedziałam, że jest to część czegoś większego (ot, efekt szczątkowego zwracania uwagi na okładkę). Po lekturze Kwiatu musiało minąć kilka lat nim poznałam całą serię, a Ingrid i Ulvhedina wspominam bardzo ciepło.

 

3. Ania z Zielonego Wzgórza.

 

i znów prosty wybór: tym razem chcę przypomnieć wam:

 

 
"Rillo-ma-Rillo"... Jedna z najbardziej wzruszających odsłon przygód Ani, a właściwie jej córki Rilli. Początkowo nieznośnie rozpieszczona i zapatrzona w siebie dojrzewa i stawia czoła okropnościom I Wojny Światowej.


Mam nadzieję, że następny wpis będzie wpisem recenzyjnym, ale wyjątkowo tym razem nie zależy to od moich dobrych chęci a od osoby odpowiedzialnej za korektę w pewnym portalu :) Z drugiej strony, znów napisałam nieprzyzwoicie długi tekst, ale wierzcie mi, o nowym Shepardzie inaczej się nie dało ^^