Kroniki Nomady

Fantastyka to nie tylko naiwe bajeczki. To też poważne, zakrawające na filozofię rozmyślania. I to chcę wam pokazać: bo fantastyka to gimnastyka dla naszej wyobraźni i naszego rozumu.

Staff-em go! Leopoldem!

Jakaż nam przyszłość?... Jakaż nasza droga?...
Zachód krwią spłynął... mrok smutkiem się ścieli...
Ktoś się z rozpaczy zaparł swego Boga
I potępieni są wszyscy anieli...

Szatani serca swe rozpaczą jedzą,
Piekło swe krwawym oplwali urągiem...
Bóg się przeraził swoją własną wiedzą,
Czołem uderzył przed strachu posągiem...

I wszechmoc swoją podeptał szalenie,
Wieczność swą cisnął w czarny mrok nicości...
Chrystus w swe własne zwątpił odkupienie
I nie mógł w sercu swym znaleźć miłości...

Poszedł u ludzi żebrać sił otuchy -
Ucznie rzucali sieci na jeziorze,
Lecz go nie chciały poznać dawne druhy,
Szyderstwo jego cisnąwszy pokorze...

Matka Bolesna, w obłędzie zgubiona,
Dla Syna miała twarz kamienną, głuchą,
A Magdalena, rozpuście wrócona,
Poszła frymarczyć pokutą i skruchą...

W gospodzie dzwonią srebrniki na ławie
I pełna wina rozpienia się czasza,
A Jan skroń w niecnej zastygłą niesławie
Miłośnie oparł na piersi Judasza...

I ujrzał Chrystus zaparcie i zdradę,
W niewiarę rzucił swe daremne trudy,
Gorzkimi łzami zwilżył lica blade
I beznadziejny - poszedł... zbawiać ludy...